Chcę dostać na maila info o nowych artykułach!


 

© STREET LEGENDS, 2013

„Z kamerą wśród zwierząt” – czyli relacja z JapanWeek 2012

Jedni jeżdżą na zloty czy eventy dla zdobywania pucharów, inni dla rywalizacji, jeszcze inni dla lansu. Tym razem byliśmy wszyscy na imprezie, której główym celem był po prostu epicki melanż w towarzystwie maniaków japońskiej motoryzacji, swobodnie ochrzczony mianem Japan Week.
Impreza zorganizowana przez chłopaków, których wszyscy znamy z organizacji Wojny Północ-Południe, z góry nastawiona była na kameralny chill przy “walorach regionu” w stadninie koni Parnas w Chruszczobrodzie. Zapach jurnej klaczy, parskanie, oraz muchy-mutanty to najciekawsze z walorów, które dodają takim imprezom klimatu, którego nie zaznacie na byle najebundzie gdzieś w mieście. Czujesz bliskość z naturą, obok las, strumyk.. bagienko… żabki skaczą pod nogami… no idealny klimat, żeby rozstawić się z japońskimi szlifierkami i ładować browary przez 3 dni do oporu! Ktokolwiek nie zaznał tego jeszcze, bój się człowieku, bowiem nic w życiu nie widziałeś!

Impreza Japan Week była definitywnie zdominowana przez Hondy… co poradzić, sytuacja na scenie JDM jest taka sama jak na scenie VAG – Honda jest autem, na które najwięcej osób może sobie pozwolić, jest najszersze know-how, stąd ogromna ilość projektów w stosunku do innych marek, to samo mamy z marką VW i jest to całkowicie normalne zjawisko. Polska to nie hameryka i jak mówią wyżej d… nie podskoczysz, więc mierząc siły na zamiary, ludzie wolą robić to, co jest pewne, do czego są części, wiedza, możliwości, aniżeli przecierać szlaki płacąc dolary, i w 99% wszystko rozbija sie po prostu o kasę…  

…ale do tematu wracając – nawet nie tyle że Hondy, ale na imprezie największy szał robiły aż cztery CRX Del Sol, zrobione stylu, który znacznie odchodzi od ogólnie przyjętego stereotypu GEJSOLA, czyli auta dla dziewczyny lub pedzia. Te cztery “solki” które oglądaliśmy na imprezie, to definitywnie najlepsze projekty na tym modelu Hondy w kraju, a nawet pokusiłbym się o stwierdzenie że w tej części Europy. Solki widzicie na zdjęciach poniżej, więc nie będę się dłużej rozpisywał co w nich jest i czyje są – bo wszyscy znają te projekty z ogólnopolskich for, zlotów i spotów. W każdym razie wielki respekt dla osób, które potrafią podnieść tą “różową rękawiczkę” jaką jest Del Sol i zrobić z tego na prawde mocny japoński stylowy samochód.

O tym, że obecnie najmodniejszy na wszystkich zlotach jest styl stance/hellaflush też już wszyscy wiemy, i myślę że zdjęcia tylko to potwierdzają. Mieliśmy okazje oglądać kilka aut, które na prawde mocno idą w tym stylu i mimo iż “letko nie jest” to ich właściciele nie poddają się polskim drogom o dziwo nawet są w stanie dojechać na event za miastem! Fantastyczny Civic lbalca, na prawde masa roboty własnej, którą szanujemy najbardziej, wiele osób mówi o nim już po cichu jako o najładniejszym civicu w polsce… ten sezon pokaże, czy znajdzie się dla niego konkurent!

W kategorii performance, w tym roku na wszelkich zlotach podejrzewam, że ciężko będzie znaleźć konkurencję dla Legnuma VR4 Kochaja… to auto zamiata pod dywan po prostu wszystko… z podłogi tego samochodu można jeść – jest tak samo czysta jak i komora silnika… po prostu obłęd! Nie będę się o nim na razie rozpisywał bo i na niego przyjdzie moment w jednym z następnych artykułów na SL… aczkolwiek wiedzcie, że jeśli Kochaj przyjeżdża na jakiś zlot, to macie pozamiatane!

Nie zabrakło też klasyki, były dwa zadbane civiki 4gen – auta które mają już po ponad 20 lat, oraz rodzyn, jedyny w swoim rodzaju Mitsubishi Galant z początku lat 80tych, w stanie salonowym, z przebiegiem 11tys km, który swoim stanem potrafi onieśmielić nie jednego fanatyka youngtimerów.

Miano bohatera imprezy otrzymuje Puccini – jest to stworzenie będące krzyżówką psa, nietoperza i Roberta Burneiki. Dziwnie harczy, śpi na rantach BBSów, i jest tak przypakowany, że ledwo zamiata przednimi łapkami ze względu na zbyt masywne karczycho. Jeśli Ciebie też wzrusza mały Puccini, zajrzyj na jego osobisty fanpage na facebooku – Puccini Buldog Francuski

Kultowymi atrakcjami w 35 stopniowym upale okazały się dmuchane baseny oraz bungie-run na mokro, generalnie wszyscy byli mokrzy i wszyscy byli z tego powodu raczej szczęśliwi ze względu na panującą temperaturę. W konkursie skoków na główkę oraz na deskę do basenu, w którym było 30cm wody wygrywają bezapelacyjnie Dziki z Krzychem a.k.a. Sobotą. Warto także wspomnieć o bardzo nowatorskim tańcu regionalnym zaprezentowanym nam przez ekipę ze śląska, zwanym potocznie “tańcem do odcinki”, który polegał na skakaniu w rytm odcinki zapinanej z “beszesnastki” w civicu…  myśle ze z tym co zaprezentowali spokojnie mogą uderzać do Mam Talent!

Całość imprezy okazała się być po prostu totalnym melanżem, który porwał nawet najtwardszych… powrót w niedzielę do domu był  nie lada wyzwaniem dla nas ale jak zawsze – jakoś daliśmy radę. Trzy dni w doborowym towarzystwie, non stop na pozytywnej bombie… coś pięknego!  Zapraszam do obejrzenia pozostałych zdjęć i do zobaczenia za rok!

Już niedługo – film z imprezy Japan Week by Ebisu Studio, więc jak zawsze – stay tuned!

valium no script needed