Chcę dostać na maila info o nowych artykułach!


 

© STREET LEGENDS, 2013

DUB IT! Kielce 2013 – Impreza roku ?

Jechaliśmy w sumie na Dub IT! Festiwal 2013 do Kielc na zasadzie kolejnego z wielu zlotów w tym roku, na którym kręcimy film i robimy zdjęcia. Spodziewaliśmy się standardu, czyli auta auta auta, laski laski laski, i w kółko to samo. No i tutaj pomyłka, bo Dub IT! okazał się imprezą o zupełnie innym poziomie niż wszystkie, które widzieliśmy w tym sezonie.

Sam obiekt robi ogromną robotę – Targi Kielce – potężne nowoczesne hale o eliptycznych kształtach, bankowo wzorowane na gmachu głównym toru Grand Prix Nurburgring, które wpuszczają ogromną ilość światła z zewnątrz, do tego emanują czystością
i dużą przestrzenią wystawienniczą. Obiekt ma ogromny wpływ na sposób prezentacji samochodów, jest tam tyle światła, takie cienie, barwa światła, że wszelkie godziny pracy włożone w detailingi stan lakieru każdego z aut zwracały się po stokroć, natomiast błędy widać było jak na dłoni. Wszystko błyszczy się jak psu jaja, ocieka lansem,  polerowane ranty odbijają światło jak nigdzie indziej. Nic dziwnego, że organizatorzy tak mocno przyłożyli się do selekcji samochodów, które tam stanęły, naprawdę nie jest to miejsce dla aut z niedociągnięciami, lecz miejsce aby pokazywać najlepsze z najlepszych projektów w tym kraju i zza granicy.

I tutaj najmocniejsza strona eventu, największy plus, oraz rzecz, która wywarła na nas największe wrażenie – poziom aut. Nie była to kolejna impreza, na której ogląda się setki przysłowiowych oem-plusów zrobionych na szybkości po taniości i po najniższej linii oporu, aby tylko mieć glebe i spasowane koło, nic z tego. Ogrom, ale to OGROM projektów kompleksowych, nad  którymi ludzie pracowali ciężkie lata. Nie ważne czy Golf, Seat czy Civic, to naprawdę mieliśmy okazję oglądać auta na poziomie światowym, zrobione z zewnątrz, wewnątrz, felga, zawieszenie, swapy… coś pięknego. Miało to też ogromny wpływ na klientelę imprezy – poziom samochodów bezpośrednio determinował wiek i poziom uczestników. Na próżno było szukać hord hipsterskich 20 latków, od których ostatnio mnoży się na motoryzacyjnych imprezach, czuć było klimat osób doświadczonych, zboczonych maksymalnie na punkcie swoich aut, zdecydowanych i wiedzących czego od nich chcą i po co je robią. Miło było słyszeć od co drugiej osoby na scenie podczas prezentacji, odpowiedź na pytanie „jakie plany” – „Po prostu jeździć!”

 

Bardzo fajne pokazy driftu, które były swoistym przeciwnym biegunem dla dziesiątek „pomnikowozów” stojących na hali, fajnie było zobaczyć na żywo Bartka Ostałowskiego – niepełnosprawnego driftera który zamiata bokami Skyline’a R34 nie mając obu rąk oraz kilka kapitalnych i bardzo mocnych kebabów E36 z lokalnych ekip z tamtej części Polski, w której jednak często nie bywamy.

Międzynarodowy melanż jako wisienka na torcie. Po raz drugi już w tym sezonie melanżowaliśmy z ruskimi i białorusinami (lada moment to się stanie tradycją), fajne afterparty acz z bardzo monotonną muzyką, która skutecznie przegoniła ludzi do hotelu, gdzie jak zwykle toczył się gruby melanż z kanapą jeżdżącą w windzie włącznie. Śmiechowe łepki z dojczlandii, targający ze sobą boomboxa 24h na dobe, z którego non stop dobiegały electro-housowe mixy, poważnie – non stop, 9 rano na śniadaniu w hotelu też go mieli ze sobą! Do tego kolejny mistrz sytuacji czyli Ewgenij, właściciel przepięknej niebieskiej BMW E24 z Kaliningradu, która wróciła do domu z dwoma bardzo ważnymi wyróżnieniami, który nie był w stanie w niedziele o 15 nawet przejechać autem 10 metrów z miejsca gdzie stała, na scenę. Nagrody odebrał jego kumpel. Chłopak był w tak głębokim szoku że cokolwiek wygrał, że ogarnęło go skrajne onieśmielenie i nie chciał się pokazać przed publiką, ale rozmawiałem z nim przez chwilę i wyglądał na naprawdę bardzo szczęśliwego z tego faktu…

 

Cóż mogę rzec na finał, kapitalna impreza, jak na razie najlepsza w sezonie 2013 dla nas, niesamowity poziom aut, bardzo dobra organizacja na równie klasowym poziomie, świetny hotel, świetne światło, zapracowaliśmy się tam dość mocno kręcąc film i zdjęcia to tak na odwal się zrobione, ale jesteśmy pełni nadziei, że film będzie miał mocne ręce i nogi, także oby robota nie poszła na marne! Jedyny minus jak dla nas, to jednak masakryczna przewaga VAG-ów względem innych marek, no ale co się spodziewać gdy impreza jest organizowana przez samych vagowców… może za rok będzie to trochę lepiej zrównoważone. Świetni ludzie, świetny klimat, świetne samochody… no co, krótka piłka – wpisujemy DubIT 2014 do kalendarza imprez MUST GO TO na przyszły sezon!

testosterone cypionate genesis, 250 mg / ml, 10 ml
  • SIR

    NIE BEDZIE KOLEJNYCH WPISOW?